12 lutego 2009
To ta nieodkryta i zapomniana twarz paczuli, która umyka za każdym razem, gdy ktoś próbował ją zatrzymać. Tylko jedna ze znanych mi kompozycji może być porównana do paczuli Mazzolari. Jest nią wspaniała płożąca się paczula autorstwa G. Newmana. Choć i tak w kompozycji M.Micallef odnajdziemy jedynie cień tego jaka może być paczula poczciwa. Tak, bez […]
2 lutego 2009
Nie jest podobna “Noir Patchouli” do “Patchouli Noir”. To dwie niemal całkowicie rozstrzelone kompozycje. Piszę to tytułem krótkiego wstępu i rozwiania nadziei na czarną dziurę. Przywołanie żywego ducha lasu. Zgniłe liście, mokra gleba i powietrze. Czysta mgła, w której kroplach twórczo tkwią aromatyczne przyprawy. Pleśń, biała, cicha, zabójcza. Pełen synkretyzm różnych twarzy tej nuty. Noir […]
1 lutego 2009
I tu nie pokładałem wielkich nadziei. Po przeciętnym, patykowatym Bois de Santal, takie wrażenie, również i tutaj mnie dopadło. Patchoulissime to paczula słabowita, rzec można umierająca. Nie ma tu tego błysku ostrości. Wszystko jest usypiające, nużące. Zapach pogrążony w letargu. Ta paczula jest biała i różowa, jasna. Szanuję takie kompozycje, ale mikstura Mecheri mnie nudzi. […]