21 kwietnia 2011
Guerlain Shalimar Parfum Initial znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl W końcu się doczekałem. Próbka Shalimar Parfum Initial leciała do mnie pół Polski. I doleciała! Zapach ma być z założenia lżejszą, bardziej współczesną wersją klasyka. Przy takich postulatach i dodatkowo różowej barwie płynu pojawia się w podświadomości obraz potencjalnej porażki pod względem perfumeryjnym. Z drugiej strony to […]
20 kwietnia 2011
Najbardziej wyczekiwana premiera tego roku została już przedstawiona na Nie Muzycznej Pięciolinii w dziesięciu częściach:10 KLIK9 KLIK8 KLIK7 KLIK6 KLIK5 KLIK4 KLIK3 KLIK1,99 KLIKSTART Czytaj dalej… Zapach jest marny, nijaki, płaski, chemiczny, nudny. Równie dobrze mógłby go firmować Avon lub Oriflame. Archives 69 pachnie rozcieńczoną laboratoryjną nutą owocową, syntetycznymi piżmami i mokrymi badylami. Ot, taki sobie […]
19 kwietnia 2011
Ostatnio dużo na Nie Muzycznej Pięciolinii klasycznych zapachów. Chcę wierzyć, że Was to nie nudzi? A przynajmniej „jeszcze” nie nudzi, bo dziś dokładam kolejną cegiełkę. Tym razem w angielskim stylu. Męską. Bez dwóch zdań. LP No. 9. Recenzja dzisiejsza będzie krótka, ale konkretna. Bardzo konkretna. LP No. 9 to zapach, z którego wyewoluowała idea najnowszego, […]
18 kwietnia 2011
Przypadek, dopust boży, drżąca ręka perfumiarza, pomylone etykiety na butelkach… Czegokolwiek by nie powiedzieć o pracy Jacques Guerlain’a, to jedno jest pewne: stworzył perfumy, które przetrwały srogie dziesięciolecia wśród największych bestsellerów. I bez względu, czy podobają się komuś, czy uważa je za zapach zupełnie oderwany od rzeczywistości, szacunek powinien Shalimar budzić w każdym. To […]
17 kwietnia 2011
Znowu leżę na łopatkach. Wrażenie po Spice and Wood mnie po prostu zmiażdżyło. Nie wiem, czy to nagły przebłysk geniuszu Oliviera (ojca), czy rosnący udział Erwina (syna), sprawiają, że zapachy tej marki za nic nie przypominają już żulowatych kompozycji z lat ubiegłych. Po świetnym Aventusie (Księżycowy Albatros 2010 dla najlepszego niszowego zapachu dla mężczyzn) dobry […]
16 kwietnia 2011
Tegoroczny lifting na klasycznej L’Eau d’Issey wyszedł całkiem dobrze. Wersja Florale przywołuje na myśl chłodne, niemal zmrożone kwiaty. Nie zniszczono lodowatej aury wielkiego klasyka, ale wzięto ją w ryzy nut kwiatowych. Bardzo ciekawie zachowuje się zimna lilia. Momentami zapach przypomina wręcz pogrzeb na dalekiej Syberii, podczas… Czytaj dalej… arktycznej wiosny. Generalnie zaliczam to skojarzenie w […]