5 stycznia 2009
Tu przywołany został zapach luksusu. Santal Imperial to namiastka. Sandałowiec niedorobiony. Marna karykatura imperializmu, choć karykatura nie najgorsza.Marna, ale nie najgorsza… Nierówna ambra i przyprawy wykrzykują z kompozycji tępe tony. Drzewo sandałowe zostawione samemu sobie pogrąża się w letargu. Całość śpi. Trochę przypomina Santal Noble, jest taką jego namiastką. Bo Santal Imperial niczego nowego nie […]
5 stycznia 2009
Początek na szóstkę. Drzewny, lekko wilgotny, w całości sandałowy, bez zbędnych ugrzecznień. Ostro i bezwzględnie. Bois de Santal pozytywnie mnie zaskoczył na tym etapie. Pokazał nieznaną twarz drzewa. Tu sandałowiec został oberwany z całej swojej poczciwości i przyjemności. I dobrze. Niestety z czasem jest już gorzej. Zapach zaczyna się ślimaczyć i powracać w rejony ziołowo-drzewno-świeże. […]
3 stycznia 2009
Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. No, w zasadzie to wióry nie lecą, bo osiadają na drwach. Niby aromatyczność kompozycji jest duża, ale perfumiarze Etro troszkę przesadzili ze stężeniem ambry i przede wszystkim paczuli. W efekcie dziś rano śmigałem do Quality, żeby sprawdzić czy zawartość fiolki to na pewno Sandalo. Trochę ciężko to przyznać, ale […]
2 stycznia 2009
Santal Blanc to chyba jeden z najmniej docenianych „Lutków”. Nie bez przyczyny, bo olejek z drzewa sandałowego jest składnikiem wymagającym dużego kunsztu perfumiarza. W zależności od podejścia możemy otrzymać niemal czysty zapach drewna sandałowego lub kompozycję zbudowaną na podstawach z tej ingrediencji. Lutens i Sheldrake poszli trochę inaczej. Wybrali drogę pośrodku. Fot. Santal Blanc; Ryc. […]
29 grudnia 2008
Sama marka jest do bólu przewidywalna i schematyczna. Brak w dorobku Creeda niebezpieczeństwa i szaleństwa. Zresztą czego oczekiwać po szlachetnym domu perfumeryjnym, który obracał się po dworach królewskich połowy Europy.Niejako z obowiązku wziąłem się za testy Original Santal. Nazwa zobowiązuje. I owszem, drzewo sandałowe jest wyraźne. Z tym tylko zastrzeżeniem, że jest to wielokrotnie rozcieńczone […]
28 grudnia 2008
I ostatni z zapachów świątecznych- drzewny, słodki, kadzidlany. L`homme sage jest zapachem do którego powrzucano mnóstwo różnych “piękności”. Na pewno nie jest to tak, że na powrzucaniu się skończyło. Składniki ślisko przesuwają się między sobą. Zgrzyty są niewyczuwalne. Dziwnym trafem L`homme sage przypomina dobre Frapiny. Ten sam drzewny i słodki duch. Ten sam ogień, ciepło. […]